sobota, 15 września 2018

Koncert

Wraz z moim mężem wsiadamy do samochodu, a tam siedzą moi dwaj bracia i mama. Wszyscy uszykowani na urodziny moich kuzynów. Jest już połowa września, a więc pogoda zaczyna płatać nam figle. Trochę wieje, na niebie widać ciemne chmury, jakby zaraz padać miało. W tle słychać piosenki z odtwarzacza w samochodzie. Lecą po kolei wg alfabetu; Abba, Budka Suflera, Boys, Classic, Electric Light Orchestra, Krzysztof Krawczyk, Smokie - wszyscy ci wykonawcy, których tata zawsze słuchał. Jak zwykle rozmawiamy w samochodzie na różne tematy np. o prezencie dla kuzynki i kuzyna, o zachowaniu naszej babci w domu, o nowym samochodzie, o tacie. Moi bracia znów rozmawiają o wynikach meczu - co tata by obstawił. Często wymieniali się swoimi przemyśleniami dotyczących sportu, a szczególnie piłki nożnej. To była ich pasja, a dla mnie i mamy lekkim przekleństwem. W kółko tylko mecze, wyniki, obstawienia, kto jak grał i zakłady. Ale fakt- to jest pasja. Dzięki temu Michał i Krzychu mogli często rozmawiać z tatą na ich wspólne tematy.
Spędziliśmy w samochodzie około godziny, ponieważ droga się przedłużyła przez objazdy, które napotkaliśmy na drodze do Opalenicy. Jeszcze 2 tygodnie temu rozmowa jakby tata tutaj był nie przeszkadzała mi, ale teraz jak minęło kilka tygodni zaczęło mi to przeszkadzać. Po prostu rozmawianie o tacie w czasie teraźniejszym przestało mi sprawiać jakąkolwiek pozytywną wibrację. Na każdą wzmiankę o nim musiałam powstrzymywać się, aby nie uronić łzy.
-Mam do Was pytanie - mówi mama do mnie i mojego męża - co Wy na to, żebyśmy po urodzinach pojechali na koncert Krzysztofa Krawczyka? - odparliśmy, że z chęcią.
Tata uwielbiał tego piosenkarza. Zawsze lubił jego piosenki i chciał być na jego koncercie, zwłaszcza, że miał on być w jego firmie gdzie pracował. Pamiętam dzień, w którym mówił mi, kto wystąpi w tegorocznej imprezie firmowej. Siedział jak zwykle na swoim fotelu, oglądał swój ulubiony program telewizyjny KinoPolska,a ja jadłam obiad, na który mnie zaprosił.
- Zgadnij kto będzie na Franowie- mówi podchwytliwie tata
- No tyle jest osób do wyboru, że daj mi jakąś podpowiedź - stwierdzam.
- Farbowany - wskazówka taty
- Michał Wiśniewski? - pytam
- Nie! Parostatek.
Spojrzałam na Łukasza- mojego męża, który od razu wiedział - Krzysztof Krawczyk!
Od razu było można wyczytać na twarzy taty radość. Zobaczy praktycznie swojego idola na żywo. Powiedział, że nie wie jaki będzie miał grafik w pracy, ale jasno stwierdził, że będzie na koncercie.

Urodziny jak urodziny. Daliśmy prezenty dzieciom, zjedliśmy torta, porozmawialiśmy trochę z rodziną,a  gdy tylko wybiła godzina 18.00 wyruszyliśmy na koncert. Pojechaliśmy autostradą,żeby szybciej dotrzeć na miejsce. Przy wejściu na całą tą giełdę gdzie tata pracował trzeba okazać legitymację, że jest się pracownikiem, a ponieważ mój brat tam również pracuje to nie było problemu z wjazdem na imprezę. Minęliśmy budkę, w której tata zawsze siedział w pracy. Wpuszczał on wszystkich ludzi, którzy chcieli wjechać na teren hali. Znowu ogarnął mnie smutek, bo ostatnim razem jak tu byliśmy, to tata nas wpuszczał, bo chcieliśmy kupić ozdoby choinkowe na choinkę...
Tym razem w budce go tam nie było, a zamiast niego jakiś znajomy taty. Gdy zaparkowaliśmy samochód już było słychać, że koncert Krawczyka się zaczął. Całą rodziną poszliśmy w stronę tłumu.
Tak to on - starszy tęgi mężczyzna, w okularach i wąsie na twarzy no i jak tata wcześniej twierdził farbowany. Stał na scenie wraz z całą swoją rodziną i śpiewał swoje kawałki. Chociaż jesteśmy w żałobie to poszliśmy na koncert - dla taty, bo tak bardzo chciał na nim być. I zdaniem braci był na nim, ponieważ cały czas przy nas jest. Choć również mam taką samą nadzieję, to mimo tego strasznie mi go brakuje na żywo, stojącego tuż obok nas, podrygującego nerwowo, dogryzającego mamie.
Jeden  z pierwszych utworów, które słyszeliśmy to "Pamiętam Ciebie z tamtym lat" gdzie Michał podszedł do mamy i mówi: "Do tego zawsze z tatą tańczyłaś". Gdy już większa część piosenki przeleciała to odwróciłam się do mamy, a ona płakała. Ogólnie było nam wszystkim bardzo ciężko,żeby któreś z nas się nie wzruszyło. Gdybym mogła to płakałabym na całym wydarzeniu, ale próbowałam się powstrzymać- próbowałam.. Cały koncert to było jedno wielkie wspomnienie i czułam jakby ten całe to wydarzenie było dla taty. Jego ulubiony piosenkarz, jego praca, którą uwielbiał i ludzie, których zawsze wpuszczał na hale.. Miał tu być i na pewno był w jakiś sposób...

                                                                                                                       15 września 2018 r

                                                                                                                                   córka




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz